Tak, stało się dzisiaj a nawet nadal się dzieje, party at home, 2x2 +1. jeden to ja. tak. teraz właśnie, leci boski Prince a oni nie słyszą, życie jest wybiórcze, śnieg za oknem, wódka w te we wte, kto o to dba, najważniejsze są przeżycia, ten boski feeeeeeeling, lat 18. tudzież 21, a wokół całe mnóstwo jazzzzzzzzu, właśnie leci, stop this world, stop me off, there;s too many pigs... ale to tylko diana, ona nigdy nie spacza, ale jaki jest point? POINT... hmn.... sam nie wiem, to jest absurdalne i prawdziwe, wyklucza sie troche ten bit melanholijno ...konstruktywny? muszye sie napic drinka i skonczyc z pragmatyzmem. S T O P ale czy cos to da? Mam 30 dziestke... hmn... wali mnie to. Czuje sie nad wyraz mlody. Czyste pisanie ktore uprawialem majac lat 17nasie. Gdzie te niezapomniane chwile wypelnione witkiewiczem? To jest proza, oby nigdy nie wygasla, czekam na chwile ktore beda po sam koniec, wiem ze nie dokonczylem, ale po co to komu? ktos kto tu dotrwal i tak juz wie ze jestem gdzies poza, zadna roznica, kwestia wyboru. Zycze wam wszystkim (i tobie czytelniku najdrozszy) aby ten dzien w ktorym to przeczytasz stal sie najlepszym, najwspanialszym, najciekawszym...bo i tak wszystko zalezy od nas, ode mnie od ciebie od PS2, who cares....zjemy jutro w indyjskiej to cos, wyrzuci nas poza doznania ( jak kto trafi) niewazne, zycie tego jest wlasnie warte. ZYC. CZUC. ROZUMIEC. TWORZYC.